Wprowadzenie nowej marki na rynek zawsze budzi pewien rodzaj niepokoju, który miesza się z czystą, mechaniczną ciekawością. Jetour T2 nie próbuje udawać kolejnego miejskiego crossovera, który boi się krawężników pod galerią handlową. To auto wygląda, jakby projektant urwał się z planu filmu przygodowego i postanowił przenieść tę estetykę na realne drogi. Kanciaste nadwozie i surowy sznyt sprawiają, że trudno przejść obok niego obojętnie. Warto zastanowić się, czy pod tą efektowną blachą kryje się coś więcej niż tylko sprawny marketing.
Co potrafi Jetour T2 w terenie
Kiedy patrzymy na sylwetkę tego modelu, od razu rzucają się w oczy krótkie zwisy i solidny prześwit, który obiecuje sporo wolności. Napęd na cztery koła BorgWarner szóstej generacji pracuje tutaj cicho, niemal niezauważalnie, rozdzielając moment obrotowy tam, gdzie jest on akurat potrzebny. Jazda po szutrach przypomina nieco czytanie dobrej powieści podróżniczej – jest angażująca, ale nie męczy nadmiernie czytelnika, czyli w tym przypadku kierowcy. Systemy wspomagające dbają o to, by błędy amatorów off-roadu nie kończyły się natychmiastowym wezwaniem lawety. Blokada mechanizmu różnicowego eLSD to jeden z tych detali, które docenia się dopiero w głębokim błocie.
Dacia C-Neo – cena, silniki, premiera i… wizualizacja
Wnętrze pełne nowoczesnych rozwiązań
W środku panuje atmosfera, którą można określić jako technologiczną przytulność z nutą surowości. Centralne miejsce zajmuje ogromny ekran, ale na szczęście nie zapomniano o fizycznych uchwytach, które dają poczucie solidności konstrukcji. Materiały wykończeniowe są zaskakująco miękkie w miejscach, gdzie faktycznie dotykamy auta, co nie jest standardem w tej klasie. Przestrzeń z tyłu pozwala na swobodne planowanie długich tras bez obawy o drętwienie nóg pasażerów. Można odnieść wrażenie, że inżynierowie spędzili sporo czasu na analizowaniu, jak ludzie faktycznie korzystają z samochodów wyprawowych. Schowki są tam, gdzie intuicja podpowiada, że powinny się znaleźć.
Silnik i dynamika jazdy Jetour T2
Pod maską pracuje jednostka 2.0 TGDI, która generuje wystarczającą moc, by sprawnie napędzać tę niemałą przecież bryłę. Siedmiostopniowa, dwusprzęgłowa przekładnia zmienia biegi z pewną taktowną rezerwą, unikając zbędnego szarpania przy niskich prędkościach. Nie jest to samochód do bicia rekordów na torze, ale w codziennym ruchu miejskim wykazuje się dużą kulturą pracy. Izolacja akustyczna stoi na poziomie, który pozwala na prowadzenie szeptem rozmowy nawet przy prędkościach autostradowych. Ciekawostką jest fakt, jak stabilnie auto zachowuje się w ciasnych łukach, mimo swojej wysokości i terenowych aspiracji. To zasługa dobrze zestrojonego zawieszenia, które filtruje nierówności z dużą dozą wyrozumiałości.
Cena i dostępność Jetour T2
statecznie wszystko sprowadza się do prostej matematyki i tego, jak głęboko jesteśmy w stanie sięgnąć do portfela za obietnicę przygody. Jetour T2 wjeżdża do salonów z metką, która sprawia, że konkurencja z Europy czy Japonii zaczyna nerwowo przeglądać swoje cenniki. Auto jest już dostępne u autoryzowanych dealerów, a czas oczekiwania na konkretne egzemplarze nie przypomina wieloletnich kolejek po deficytowe towary. Za kwotę oscylującą w granicach 180 000 – 200 000 złotych otrzymujemy niemal kompletnie wyposażony pojazd, który nie wymaga dopłacania za każdy drobiazg. To uczciwy układ dla kogoś, kto szuka solidnego narzędzia do przemieszczania się, a nie tylko prestiżowego logo na masce.
Zdjęcie: producent
















