Lato w Porto Cervo ma w sobie coś z teatralnej sceny – błękit morza gra pierwsze skrzypce, a słońce, zachodząc, rozsypuje złote refleksy po lśniących kadłubach jachtów. W tym roku, na tarasach Casa Fiorichiari, w samym sercu klubu Twiga, do tego obrazu dołączył nowy aktor – Lamborghini Temerario w wydaniu „Porto Cervo”. To pierwszy egzemplarz modelu stworzony przez dział Ad Personam z myślą o włoskim rynku. Samochód ubrany w elegancję i dyskretny połysk Sardynii, gotowy zarówno do spokojnej przejażdżki nadmorską drogą, jak i do wejścia na scenę najwytworniejszych wieczorów.
Barwy wyłowione z morza i nieba
Nadwozie w odcieniu Grigio Serget, na pierwszy rzut oka stonowane, pod promieniami słońca zdradza niebieskie drobinki.Jjakby ktoś rozsypał pył z morskiej piany. Linie auta podkreśla subtelny pas w kolorze Blu Royal, powtarzający się na tylnej lotce. Dolne partie w Nero Noctis błyszczą na gładko. A elementy z karbonowym efektem – splitter, dyfuzor, wloty powietrza – dodają lekko surowej, technicznej nuty. Nawet hamulce dostały swój morski akcent – niebieskie zaciski kontrastują z czarnymi felgami Velador. Całość jest jak garnitur szyty na miarę: elegancki, ale z detalami, które zdradzają temperament właściciela.
Lamborghini Few-Offs: krótka historia specjalnych modeli
Wnętrze: chłód szarości, ciepło detalu
W środku dominuje szarość Grigio Octans – gładka skóra i Corsa Tex o sportowym, matowym splocie. Na tym tle pojawiają się wstawki w kolorze Blu Nethuns: przeszycia, panele foteli, hafty. Po raz pierwszy sylwetka modelu została wyhaftowana na panelu drzwi, jak rysunek wykonany jednym pociągnięciem ręki. Tunel środkowy i elementy sterowania wykończono matowym karbonem, a kierownica, z bocznymi strefami z Corsa Tex i czerwonymi akcentami. Całość przypomina, że to wciąż auto zrodzone z potrzeby prowadzenia. Małe tabliczki w kabinie – „Ad Personam” na jednym słupku i „Porto Cervo 2025” na drugim – przypominają o tym, że to egzemplarz jedyny w swoim rodzaju.
Pod maską – mechaniczny temperament
Lamborghini Temerario w wersji „Porto Cervo” nie tylko wygląda na gotowego do drogi – on jest nią wypełniony. Nowy, podwójnie doładowany silnik V8, wspierany przez napęd hybrydowy, daje 920 koni mechanicznych i potrafi wkręcić się na 10 000 obr./min. To brzmienie i osiągi, które potrafią zaspokoić zarówno kierowcę szukającego ciszy włoskich dróg o świcie, jak i tego, który na torze chce poczuć każdy ułamek sekundy. W konstrukcji widać nowy język stylistyczny marki – ostrzejszy, ale jednocześnie bardziej dopracowany aerodynamicznie.
Część większej opowieści
„Porto Cervo” jest fragmentem większego obrazu – w 2025 roku Lamborghini ma już pełną gamę modeli hybrydowych. Obok Temerario stoi Revuelto z wolnossącym V12 i trzema silnikami elektrycznymi, o mocy 1 015 KM, oraz Urus SE – pierwsze hybrydowe SUV marki, w którym 4-litrowe V8 współpracuje z jednostką elektryczną, tworząc 800 KM czystej, drogowej siły. Wszystkie powstają w Sant’Agata Bolognese, w fabryce, która od ponad dekady jest neutralna węglowo. To tam, w miejscu, gdzie precyzja spotyka się z tradycją, rodzą się auta, które – jak ten jeden, szary i błękitny – potrafią połyskiwać w sardyńskim zachodzie słońca.
Źródło: Lamborghini














