Gdy spojrzy się na cennik, wszystko wydaje się proste. 90 990 zł — tyle trzeba zapłacić, by wjechać w świat nową Kią Stonic. Ale za tą liczbą kryje się coś więcej niż zwykły lifting. Kia wzięła dobrze znanego miejskiego crossovera i nadała mu nową tożsamość. Zmiany są tak daleko idące, że określenie „nowy model” nie brzmi jak przesada.
Nowy Stonic jest zbudowany wokół idei, którą Kia określa hasłem „Przeciwieństwa, które się uzupełniają”. W praktyce oznacza to połączenie surowości i miękkości, geometrii i płynności. SUV pozostał kompaktowy, ale jego sylwetka stała się dojrzalsza. Z przodu pojawiły się światła o charakterystycznym wzorze „Star Map”, a przedni zderzak nabrał kształtu, który nie pozostawia wątpliwości — to auto chce być zauważone.
Nowy design, nowe kolory
Z pozoru to tylko detale: zmienione zderzaki, nowa sygnatura świetlna, odświeżony grill. Ale gdy stanąć obok, widać, że te 25 mm różnicy w długości nadało całości nową proporcję. W palecie barw pojawiły się dwa świeże odcienie — Adventurous Green i Yacht Blue. Oba dobrze komponują się z miejskim krajobrazem, choć każdy na swój sposób. Zielony — nieco terenowy, niepokorny. Niebieski — chłodny i czysty jak poranny wiatr w porcie.
Zasięg, komfort, funkcje. Co Kia EV5 oferuje europejskiemu kierowcy?
Na nowych, 16- i 17-calowych felgach Stonic wygląda dojrzalej. Ale to nie jest samochód, który udaje coś, czym nie jest. On po prostu przesunął granicę między miejskim autem a małym SUV-em.
Kia Stonic – cena
Kia przygotowała prostą, ale logiczną strukturę wersji. Wariant M z silnikiem 1.0 T-GDI o mocy 100 KM i manualną skrzynią kosztuje 90 990 zł. Kto wybierze przekładnię 7-DCT, dopłaci do 97 790 zł. Wersja L to już 98 990 zł za manual lub 105 790 zł za automat.
Dla tych, którzy chcą czegoś więcej, przewidziano odmianę GT-Line — wyłącznie z układem mild hybrid. Tu ceny zaczynają się od 110 990 zł i kończą na 117 790 zł. Prosty układ liczb, ale każda z nich otwiera inne drzwi: do świata komfortu, technologii albo subtelnego sportowego sznytu.
Wnętrze z innej półki
W środku zmiana jest odczuwalna od pierwszego kontaktu. Deska rozdzielcza wygląda jak przeniesiona z większych modeli Kii. Dwa ekrany — oba o przekątnej 12,3 cala — łączą się w jeden wizualny panel. Lewa część to cyfrowe zegary, prawa to system multimedialny.
Pod nimi znajduje się panel Multimode Touch Display, który pozwala przełączać się między klimatyzacją a multimediami. Proste rozwiązanie, ale takie, które uświadamia, jak bardzo ergonomia potrafi zmienić codzienne wrażenia z jazdy. Wnętrze uzupełniają nowa kierownica, przeprojektowany lewarek i nastrojowe oświetlenie, które wieczorem sprawia, że kabina nabiera miękkiego, ciepłego tonu.
Wersje wyposażenia — od praktycznej po dopieszczoną
Wariant M oferuje relingi dachowe, czujniki parkowania, ekran 12,3 cala, panel dotykowy i porty USB-C z tyłu. To wersja, która ma wszystko, czego potrzeba w codziennym użytkowaniu.
L to już poziom wyżej — LED-owe reflektory z funkcją powitania, system monitorowania martwego pola, czujnik deszczu, podgrzewane fotele i kierownica. Ma też 17-calowe felgi i przyciemniane szyby.
Na szczycie stoi GT-Line, która wnosi sportowy ton: światła przeciwmgielne LED, cyfrowe zegary, kluczyk Digital Key 2.0, indukcyjną ładowarkę z chłodzeniem i subtelne oświetlenie wnętrza. To ta wersja, która nie musi udowadniać, że jest topowa — wystarczy usiąść i wcisnąć start.
Kia Stonic – technologia i łączność
Kia coraz odważniej wprowadza rozwiązania, które jeszcze niedawno zarezerwowane były dla modeli klasy średniej. System Kia Connect pozwala zdalnie sprawdzać stan auta, wysyłać cele nawigacji i aktualizować oprogramowanie online.
Cyfrowy kluczyk można zapisać w smartfonie albo smartwatchu. Wystarczy zbliżyć się do auta, by drzwi się odblokowały. Nie ma tu fajerwerków — raczej spokojne przekonanie, że samochód nadąża za rytmem codzienności.
Bezpieczeństwo — tam, gdzie kiedyś była granica
Nowa Stonic oferuje zestaw systemów ADAS, jakiego nie spodziewano się jeszcze kilka lat temu w tym segmencie. Blind-spot Collision Avoidance Assist reaguje, gdy kierowca nie zauważy pojazdu w martwym polu. Safe Exit Warning ostrzega przed otwarciem drzwi, gdy z tyłu nadjeżdża samochód.
Z kolei Forward Collision-Avoidance Assist 1.5 korzysta z radaru i kamery, by wykrywać pieszych, rowerzystów i samochody — nawet na skrzyżowaniach. Działa też Highway Driving Assist, który potrafi samodzielnie utrzymywać dystans i pozycję na pasie, oraz Lane Following Assist, wspierający jazdę po środku pasa. To zestaw, który jeszcze niedawno trafiał tylko do modeli klasy wyższej.
Napęd — klasyka i nowoczesność
Pod maską można znaleźć dwa warianty. Klasyczny 1.0 T-GDI o mocy 100 KM oraz 1.0 T-GDI MHEV z układem mild hybrid i mocą 115 KM. Oba silniki oferują sześciobiegową przekładnię manualną lub siedmiobiegową dwusprzęgłową.
W codziennym ruchu różnica między nimi to nie tylko moc, ale też charakter. MHEV daje płynniejsze ruszanie, mniejsze zużycie paliwa i coś, co trudno zmierzyć — poczucie spokoju.
Kierunek: salony
Pierwsze egzemplarze nowej Kii Stonic mają trafić do salonów na przełomie listopada i grudnia. To moment, w którym zobaczymy, jak rynek przyjmie ten model — auto, które wyrosło z miejskiego crossovera, ale myśli jak coś większego.
W pewnym sensie to naturalna ewolucja. Klienci chcą dziś aut nowoczesnych, ale nieprzesadzonych. I właśnie tak wygląda nowy Stonic — samochód, który nie obiecuje cudów, lecz po prostu dobrze wygląda, dobrze jeździ i dobrze kosztuje.
Źródło: producent















