HotMoto.pl | wiadomości motoryzacyjne | outdoor | wydarzenia
współpraca i reklama: kontakt@dmcreative.pl
Elektryczny Ford Puma Gen E nie tylko do miasta

Z Zakopanego do Warszawy na jednym wdechu. Ford Puma Gen-E w praktyce

Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że Ford Puma Gen-E został stworzony głównie do poruszania się po mieście. Kompaktowy rozmiar, zwinność i nowoczesny napęd elektryczny – wszystko to wskazywałoby na typowego miejskiego „gracza”. A jednak po kilku dniach jazdy okazuje się, że ta Puma ma w sobie coś więcej. Spokojną pewność auta, które nie boi się dłuższej trasy, autostrady ani wakacyjnego wyjazdu z pełnym bagażnikiem.

Moc, która nie potrzebuje efektów specjalnych

Puma Gen-E korzysta z napędu elektrycznego o mocy 123,5 kW, czyli 168 KM. Moment obrotowy 290 Nm trafia na przednie koła przez automatyczną skrzynię biegów, a przyspieszenie do setki zajmuje osiem sekund. W praktyce oznacza to, że ruszanie spod świateł nie wymaga większego wysiłku, a wyprzedzanie na drodze krajowej nie kończy się biciem serca z niepokoju. Prędkość maksymalna – 160 km/h – wystarcza w zupełności, bo nawet przy tej wartości auto zachowuje stabilność, nie „pływa” po pasie i nie traci kontaktu z asfaltem.

Ciekawostką jest też sposób, w jaki Puma reaguje na obciążenie. Z czterema pasażerami i pełnym bagażnikiem nie traci wigoru. Silnik elektryczny nie ma tu momentu „zadyszki”, a układ napędowy zachowuje się przewidywalnie – co w trasie daje po prostu spokój.

Zasięg, który nie kończy się na granicy miasta

Użyteczna pojemność baterii wynosi 43 kWh, ale to nie liczba robi wrażenie, tylko to, jak Ford potrafi nią gospodarować. W mieście – do 523 km. W cyklu mieszanym – około 376 km. A na autostradzie, przy zużyciu 14–15 kWh na 100 km, zostaje zasięg rzędu 300 km. W praktyce to odcinek między Warszawą a Katowicami, po którym większość kierowców i tak zatrzymuje się na krótką przerwę.

No właśnie – przerwa. Dla kierowcy spalinowego to kawa i rozprostowanie nóg. Dla kierowcy Pumy Gen-E – czas na ładowanie. Wystarczy 23 minuty, by od 10 do 80 procent naładować baterię przy ładowarce o mocy 100 kW. To niedużo, zwłaszcza że większość punktów szybkiego ładowania w Europie dysponuje już taką mocą. I co ważne – auto nie wymaga poszukiwania egzotycznych „superszybkich” stacji, bo w pełni korzysta z tego, co jest dziś powszechnie dostępne.

Ford Puma Gen-E – w drodze z południa na północ

Gdyby potraktować tę teorię praktycznie: Zakopane – Łódź – Warszawa, czyli jakieś 480 km. Jeden postój, 40 minut ładowania i jedziemy dalej. Na zjazdach z Tatr auto nie tylko nie traci energii, ale ją odzyskuje – rekuperacja działa skutecznie i pozwala realnie wydłużyć zasięg. To coś, czego kierowca silnika spalinowego nie doświadczy – tam paliwa nie przybywa, nawet jeśli jedzie się z górki.

Ten efekt jest szczególnie wyczuwalny na krętych drogach Podhala. Wystarczy puścić pedał przyspieszenia, by poczuć delikatne hamowanie silnikiem i obserwować, jak kilka dodatkowych kilometrów zasięgu pojawia się na wyświetlaczu.

Komfort ładowania – sieć BlueOval i Octopus Electroverse

Kluczowym elementem dalekich podróży elektrykiem jest łatwy dostęp do ładowarek. Ford zapewnia to poprzez usługę BlueOval, która daje dostęp do ponad 800 000 punktów ładowania w całej Europie. W praktyce oznacza to, że można podróżować po kontynencie bez instalowania dziesięciu różnych aplikacji czy kart RFID.

Ostatnio marka poszła jeszcze krok dalej, uruchamiając wspólną sieć BlueOval™ Charge Network x Octopus Electroverse. To już ponad milion punktów ładowania, z ujednoliconym systemem taryf i prostą obsługą przez aplikację. W wielu przypadkach karta nie jest nawet potrzebna – wystarczy podłączyć auto, a system sam rozpocznie sesję.

Ford Mustang GTD Liquid Carbon – wyczynowiec na sterydach

To drobiazg, ale w praktyce robi różnicę. Bo mniej logowania to mniej frustracji. W trasie liczy się prostota, a nie kolekcja aplikacji w telefonie.

Ford Pass – podróż zdalnie pod kontrolą

Kiedy auto ładuje się pod hotelem, można z poziomu aplikacji Ford Pass sprawdzić stan baterii, zaplanować trasę z uwzględnieniem ładowarek, a nawet przygotować wnętrze do drogi – włączyć ogrzewanie lub klimatyzację jeszcze przed wejściem. To szczególnie przydatne zimą, gdy każdy procent baterii ma znaczenie.

Dzięki integracji z BlueOval kierowca nie musi kombinować – aplikacja sama wskazuje, gdzie i kiedy najlepiej się zatrzymać. To trochę jak osobisty asystent podróży, tylko że zawsze dostępny w kieszeni.

Giga Box i bagażnik, który zaskakuje

Praktyczność to mocny punkt Pumy od początku jej historii. W wersji Gen-E jest jeszcze lepiej. Z przodu – dodatkowy schowek (frunk) o pojemności 43 litrów, idealny na ładowarkę lub małe zakupy. Z tyłu – bagażnik o łącznej pojemności 523 litrów.

Pod podłogą znajduje się Giga Box – 145 litrów dodatkowej przestrzeni, którą można wykorzystać na mokre buty, sprzęt sportowy czy zakurzone kable. Schowek jest odporny na zabrudzenia, a po jego opróżnieniu można go po prostu przemyć. Ten detal robi różnicę podczas wakacyjnych wyjazdów, gdy bagażnik żyje własnym życiem.

Dodatkowo Puma Gen-E może holować przyczepę o masie 750 kg i przyjąć 75 kg ładunku na dachu – boks, rowery, a nawet mały namiot dachowy. To nie są liczby zarezerwowane dla miejskich crossoverów, tylko parametry pozwalające myśleć o prawdziwych podróżach.

Ford Puma Gen-E – elektryk, który nie udaje

Wrażenie po dłuższej trasie? Puma Gen-E nie próbuje być SUV-em z ambicjami premium. Nie udaje też sportowca. Zamiast tego oferuje coś, co w świecie elektryków wciąż jest na wagę złota – spokój. Brak hałasu, płynne przyspieszenia, przewidywalny zasięg i ładowanie bez stresu.

Można by ją nazwać autem dla kierowców, którzy lubią porządek w podróży. Wiedzą, ile kilometrów mają przed sobą, kiedy zrobią postój i że po powrocie rachunek za prąd nie zaskoczy ich tak, jak czasem potrafi rachunek za paliwo.

Puma Gen-E – samochód codzienności i weekendów

Ford stworzył auto, które nie zamyka kierowcy w granicach miasta. To kompakt, który potrafi zaskoczyć pojemnością, praktycznością i realnym zasięgiem. Idealny na dojazdy do pracy, ale też wystarczająco dojrzały, by wyruszyć w podróż z Zakopanego nad Bałtyk.

Elektryczna Puma Gen-E to w pewnym sensie auto przejściowe – łączy prostotę miejskiego crossovera z możliwościami samochodu rodzinnego. A może raczej: udowadnia, że elektryk nie musi być kompromisem. Wystarczy dobrze zaplanowana bateria, sensowna moc i trochę zdrowego rozsądku w konstrukcji.

Wtedy nawet przerwa na ładowanie staje się częścią podróży, a nie przymusem.

Śledź nas na Facebook’u!

Źródło: Ford

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *